Fragmenty

Wybrane cytaty:

W Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka czytamy: „Art. 3. Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby. Art. 5. Nie wolno nikogo torturować ani karać lub traktować w sposób okrutny, nieludzki lub poniżający. Art. 12. Nie wolno ingerować samowolnie w czyjekolwiek życie prywatne, rodzinne, domowe, ani w jego korespondencję, ani też uwłaczać jego honorowi lub dobremu imieniu. Każdy człowiek ma prawo do ochrony prawnej przeciwko takiej ingerencji lub uwłaczaniu.”

Aleksandra Kamińska: (…) Podczas mojej pracy wolontarystycznej w Stowarzyszeniu Lambda Warszawa wielokrotnie spotykałam i spotykam się z pytaniami, czy jest dostępna literatura na temat coming out’u, czy warto się ujawniać, jak to zrobić, jak się do tego przygotować. Książek dotyczących tej problematyki jest w Polsce niewiele, a te które są, nie do końca odpowiadają realiom naszego kraju. (…)

Agata Engel-Bernatowicz: (…) Od kilku lat współpracuję z osobami homoseksualnymi. Dzięki ich zaufaniu mam okazję być świadkiem i towarzyszem procesu terapeutycznego, w którym kształtują się indywidualne odpowiedzi na pytania – jak akceptować swą osobowość, jak nauczyć się miłości, szacunku i sympatii do siebie, jak rozwijać relacje międzyludzkie oraz jak radzić sobie z trudnymi emocjami takimi jak lęk, wstyd, poczucie winy czy nieadekwatności. (…)
(…) Decyzja o ujawnieniu orientacji seksualnej wybranym osobom (coming out) to indywidualny wybór każdej lesbijki i geja. Niektóre osoby homoseksualne uznają ten etap za niezbędny w procesie samoakceptacji, inne nie czują potrzeby by dzielić się swymi intymnymi sprawami z innymi ludźmi. W moim odczuciu osoby trzecie nie powinny do niego nakłaniać, ani też – zniechęcać, warto natomiast wspierać osoby homoseksualne w podejmowaniu przez nie własnych, świadomych, suwerennych decyzji. Niezależnie od tego czy w praktyce coming out nastąpi czy nie, ważne, by osoby homoseksualne były do niego przygotowane emocjonalnie i psychologicznie, tak, by ewentualna sytuacja rozmowy o ludzkiej seksualności nie stanowiła dla nich stresu czy psychicznego obciążenia.

(…) Pierwszym etapem procesu coming out’u jest ujawnienie się przed samym sobą, czyli uświadomienie sobie i przyjęcie do wiadomości faktu, że odczuwa się zainteresowanie erotyczne i pragnienie bliskości emocjonalnej w stosunku do osób tej samej płci. Z obiektywnego punktu widzenia, jest to doświadczenie tak samo naturalne, poruszające, ekscytujące, piękne, jak w przypadku tych samych uczuć przeżywanych przez osoby heteroseksualne. Bywa jednak, że dla lesbijek i gejów jest to etap bardzo obciążający psychicznie i że akceptacja homoerotycznych uczuć i pragnień trwa nawet kilka lat. (…)

(…) coming out to praca nad otwartością wobec samego siebie, nad samoakceptacją, nad poczuciem swojej własnej wartości. To również czas uświadomienia, że osobowość człowieka nie składa się jedynie z jego orientacji seksualnej. Prócz tego, że jesteśmy homo-, hetero-, czy biseksualistami, jesteśmy przede wszystkim ludźmi o licznych cechach osobowości, o rozmaitych zainteresowaniach, wiedzy, umiejętnościach, o złożonej historii, w którą wpisane są rozmaite kontakty z innymi ludźmi. (…)

(…) Z osobą ujawniającą się przed nami często po prostu wystarczy być, choć to stwierdzenie brzmi tak prosto, że aż tajemniczo. Wystarczy zapewnić ją o naszej sympatii. Niewiarygodne, jak kojące działanie ma samo przyjęcie do wiadomości czyjejś tajemnicy. (…)

(…) Byłoby dobrze, by ujawnienie stanowiło konsekwencję przemyślanej i osobistej decyzji. Nikt z zewnątrz nie powinien mieć na nią wpływu, wymuszać, wywierać nacisku, gdyż dotyczy ona najskrytszych emocji i intymności, seksualności. (…)

(…) Edukacja seksualna w Polsce ciągle jest na niskim poziomie, tak więc wciąż niektórzy specjaliści z zakresu medycyny, psychologii, mimo, że pełni dobrej woli, dysponują wiedzą sprzed 20-30 lat, gdy homoseksualność oficjalnie uznawana była jeszcze za zaburzenie, które można korygować. (…)

(…) Często rodzice godzą się tolerować orientację seksualną swego dziecka, wiedząc, że nie mają na nią wpływu i nie chcąc obciążać go swym żalem, ale by poczuli pełną akceptację potrzebują czasem wielu lat. (…)

(…) pomoc dziecku jest rzeczywiście bardzo potrzebna, natomiast nie polega ona na „leczeniu z orientacji seksualnej” (gdyż jest to niewykonalne), a na wspieraniu w procesie akceptacji i wyborze drogi, która pozwoli dziecku odnaleźć szczęście i spełnienie w życiu. (…)


Wybrane rady:


(…) Jak powinna się zachować osoba homoseksualna, która jest w związku małżeńskim i nagle odkrywa swoją orientację. Powinna mówić o tym partnerowi czy nie?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Sytuacja, że dorosła osoba zupełnie nagle zaczyna odczuwać dotąd nieobecne impulsy homoseksualne nie zdarza się często. Zazwyczaj przeczucia, homoseksualne niepokoje, wyczuwane są dużo wcześniej, tylko z jakichś powodów zostają stłumione lub są wypierane. Często osoby homoseksualne, zwłaszcza, gdy ich homoseksualizm przebiega w formie ukrytej lub utajonej (dominującej w podświadomości) decydują się z nim walczyć lub redukować swe homoseksualne impulsy, decydując się na związek, a często małżeństwo z osobą heteroseksualną. Takie relacje często okazują się tragedią dla partnera, partnerki w małżeństwie, jak również bywają przyczyną wieloletniej frustracji osoby homoseksualnej, decydującej się na taki krok. Choć bywa i tak, że skłonność homo- bądź biseksualna zostaje odkryta nagle, zazwyczaj w wyniku jakiegoś zdarzenia, chwili bliskości, czułości z osobą tej samej płci. Zjawisko takie nazywamy homoseksualizmem późnym, występującym wtedy, gdy cechy homoseksualne wcześniej nie dawały znać o sobie, a pojawiają się w dojrzałym wieku, na przykład w wyniku niezadowolenia obecnego współżycia seksualnego lub w wyniku rozwijającej się z biegiem lat samoakceptacji i siły emocjonalnej u danej osoby. (…)

(…) A jak sobie radzić z awanturami i nieakceptacją rodziców na co dzień, kiedy osoba homoseksualna nie jest jeszcze w stanie się wyprowadzić i musi znosić ciągłą dyskryminację ze strony rodziców?

Stosunkowo łatwiej jest osobom homoseksualnym mieszkającym w dużych miastach. Funkcjonuje tam sieć placówek, miejsc, gdzie można znaleźć pomoc. To na przykład grupy wsparcia, niekoniecznie dla osób homoseksualnych, bo takich w wielu miastach wciąż nie ma, ale dla osób borykających się z życiowymi trudnościami, gdzie stworzono bezpieczny azyl, w którym można porozmawiać o swoich problemach z rodzicami, niekoniecznie ujawniając własną orientację. Myślę, że warto szukać wsparcia, wzmocnienia, wiedzy. Jeśli mieszka się w małym miasteczku można skorzystać z telefonu zaufania, można napisać list np. do Stowarzyszenia Lambda lub podobnych. Oczywiście warto zadbać o to, żeby nikt nie przeszkadzał w rozmowie i żeby odpowiedź na list nie dostała się w niepowołane ręce. Osoby dyskryminowane, zwłaszcza bardzo kontrolowane przez rodziców, mają szczególnie trudną sytuację. (…)

(…) Jak powinien zareagować nauczyciel, który z obserwacji zachowań ucznia podejrzewa, że jest on osobą o orientacji homoseksualnej. Czy powinien w takiej sytuacji porozmawiać z uczniem, może z jego rodzicami?

Idealna sytuacja byłaby taka, żeby nauczyciele różnych przedmiotów szkolnych, np. biolodzy, historycy, nauczyciele wiedzy o społeczeństwie, wychowania fizycznego, języka ojczystego, plastyki – czyli takich przedmiotów, które sprzyjają mówieniu o emocjach i uczuciach, realizując program nauczania, przekazywali informacje przepojone tolerancją i akceptacją dla wszelkich przejawów ludzkiej indywidualności, również w aspekcie skłonności czy potrzeb emocjonalnych i seksualnych. Wielu artystów, twórców (np. Rupert Everett, Cary Grant, Elton John, Simon Gilbert, George Michael, Ellen De Generes, Leonardo Da Vinci, Michał Anioł), było/ jest osobami homoseksualnymi, a ich dzieła często były inspirowane miłością do osób tej samej płci. Szkoła to miejsce sprzyjające naturalnemu, neutralnemu przekazywaniu pozytywnych informacji na temat orientacji seksualnych i homoseksualizmu. Nauczyciele mogą bardzo pomóc wszystkim swym (licznym, choć żyjącym w ukryciu) homoseksualnym uczniom, nie piętnując uczuć i romantycznych relacji między osobami tej samej płci i ucząc młodzież, że o homoseksualizmie należy mówić w sposób neutralny, nie nacechowany negatywnie. Jeśli nauczyciel podejrzewa, że dziecko jest homoseksualne i chciałby mu w jakiś sposób pomóc, to byłoby dobrze, aby w swoich wypowiedziach przekazywał wyważone, pozytywne opinie na temat złożoności ludzkich uczuć, pragnień i orientacji homoseksualnej. Pierwszy krok to zaznaczenie swojej pozytywnej postawy.
Należy absolutnie odradzić rozmowy o orientacji seksualnej ucznia pomiędzy nauczycielem a rodzicem za plecami dziecka. Seksualność, świat emocji to najintymniejsze obszary. Rozmowa o nich z osobami trzecimi to pogwałcenie ludzkiego prawa do prywatności. Nauczyciel może, oczywiście, zasygnalizować rodzicom, że zachowanie dziecka go niepokoi, że np. sprawia ono wrażenie smutnego, niespokojnego, zalęknionego, że stroni od towarzystwa koleżanek czy kolegów, natomiast domniemania na temat jego orientacji seksualnej nie powinny być omawiane.
Pedagog może, naturalnie, podjąć próbę rozmowy z uczniem, dbając, by zaznaczyć swą życzliwą postawę do wszystkiego, co dziecko zechce mu powiedzieć. (…)


(…) Reakcje osób, przed którymi ktoś się ujawnia, mogą być różne. Jak się przygotować na przykład na awanturę?

Dobrze jest przed ujawnieniem uświadomić sobie, że na szacunek zasługuje każdy człowiek, niezależnie od tego, kim jest – jakie jest jego wyznanie, światopogląd, kolor skóry, orientacja seksualna, wykształcenie, zawód itp. Szacunek oznacza postawę akceptacji dla dokonań, dążeń i poglądów drugiego człowieka oraz przyzwolenie dla jego indywidualności. Warto wyrobić w sobie przekonanie, że szacunek od innych ludzi jest nam należny, więc jeśli ktoś zachowuje się w stosunku do nas bez przestrzegania tej zasady, to świadczy to źle wyłącznie o tej osobie, a nie o nas. Negatywne sądy wyrażane przez innych często zapadają głęboko w pamięć i bardzo nas bolą. A przecież to my sami przyzwalamy na cierpienie z tego powodu, przejmując się każdą opinią, niezależnie od kompetencji osoby, która ją wypowiedziała. W relacjach społecznych zapewne zawsze będzie tak, że ludzie będą oceniać siebie nawzajem i wystawiać innym raniące opinie. Nie mamy na to wpływu. Można natomiast bronić się przed smutkiem i dyskomfortem, które są spowodowane takimi negatywnymi osądami, poprzez pracę nad samoakceptacją i pogłębianie wiedzy na własny temat. Gdy czujemy do samych siebie sympatię i szacunek, stajemy się w efekcie mniej podatni na cudze manipulacje czy próby upokorzenia. (…)

(…) Zdarza się, że rodzice próbują leczyć swoje homoseksualne dzieci stosując takie metody, jak zakazy kontaktów, groźby wyrzucenia z domu, awantury. Nie jest to już pierwsza reakcja na ujawnienie się, ale codzienne zmaganie się z negatywnym nastawieniem rodziców. Jak sobie z tym radzić?

Do 18 roku życia dziecko pozostaje, zgodnie z prawem, pod opieką rodziców, jest od nich zależne i niełatwo tę sytuację zmienić. Do tego momentu prześladowanym dzieciom jest najtrudniej. Zawsze można próbować szukać pomocy – czy to u członków rodziny, czy przyjaciół rodziców – często mediacja osoby dobrze znanej, która wzbudza również zaufanie matki i ojca, bywa pomocna, ułatwia rodzicom odreagowanie nagromadzonych emocji i spojrzenie na problem z nowej perspektywy. W trudniejszych przypadkach, zwłaszcza wtedy, gdy w rodzinie pojawia się fizyczna agresja, można szukać pomocy w rządowych i pozarządowych instytucjach dla ofiar przemocy (spis organizacji na końcu książki). Pamiętajmy, że maltretowanie psychiczne jest również formą przemocy. Oczywiście pojawia się pytanie czy nadużywane (gdyż bicie jest formą nadużycia), maltretowane dziecko jest gotowe podjąć działania, które uważa za działanie na szkodę swoich rodziców oraz czy ich agresja w stosunku do syna czy córki przybiera formy, które uzasadniają ingerencję osób trzecich (najlepiej, aby ewentualny świadek nie był anonimowy, bo można później jego pomoc wykorzystać podczas rozprawy w sądzie). Działanie skierowane przeciw rodzicom może być dla dziecka bardziej obciążające i wzbudzające poczucie winy, niż ewentualne korzyści płynące z podjęcia takiej decyzji. (…)


Wybrane listy:

(…) Po maturze, mając 19 lat, wyjechałem z Warszawy. Było lato 1967 roku. Wstąpiłem do kapucynów (prowincja warszawska). Swoje życie dorosłe zaczynałem od poznawania „górnego świata”, a nie jak większość nastolatków od zejścia do Hadesu: tzn. seks, alkohol, papierosy, bójki itd. Może w głębi duszy myślałem, że będąc zakonnikiem i ślubując czystość będę mógł ominąć swoją seksualność. Mało o niej wtedy wiedziałem. W zakonie spędziłem trzy lata. W ostatnim roku swego pobytu u Braci Mniejszych Kapucynów (tak brzmi pełna nazwa tego zakonu), kiedy byłem klerykiem i mieszkałem w Lublinie, zakochałem się we współbracie o imieniu Ireneusz.
To była piękna niestandardowa relacja, acz dla mnie nieszczęśliwa. Było to raczej jednostronne uczucie. Chociaż Irek okazywał mi czułość. Uczucie miłości, jakie do niego żywiłem wydawało mi się takie naturalne. Pamiętam, jak kiedyś ciotka (siostra babci) zapytała mnie, czy mam dziewczynę. Poczułem się zawstydzony, gdyż brzmiało to dla mnie tak, jakby kogoś heteroseksualnego zapytać, czy ma partnera swojej płci. Jednak naturalność moich uczuć mnie zgubiła. Myślę, że przełożeni i bracia widzieli i domyślali się, co się miedzy nami dzieje, a co do naturalności uczuć, zapewne widzieli sprawy inaczej. Zmuszony byłem opuścić zakon, chociaż nikt i nigdy otwarcie nie skierował oskarżenia, że jestem homoseksualistą.
Wystąpiłem z zakonu pod koniec kwietnia 1989 roku. Na jesieni tegoż roku słuchałem niektórych wykładów z teologii na ATK w Warszawie. Pamiętam, jak pewnego dnia zaczepił mnie chłopak, Kacper, który także studiował na tym wydziale. Zaczął mówić otwarcie o tym, że jest gejem i że ma partnera (…).

(…) Historia mojego coming-out’u jest krótka i szczerze wyznam przypadkowa. Nie zamierzałem się ujawniać ale tak po prostu wyszło. Doskonale znałem stosunek moich rodziców do tego zjawiska – wynaturzenie, zboczenie itd. Mój ojciec jest wojskowym, ja mam jeszcze młodszego brata i siostrę. Byliśmy wychowywani pod hasłem „dyscyplina”. Mój ojciec widział we mnie, swoim najstarszym synu, przyszłego wojskowego. Mnie w wojsku jednak interesowało co innego niż mojego ojca. Postanowiłem, że moje preferencje seksualne pozostaną moją sprawą, nie chciałem być w konflikcie z moimi rodzicami. Nie miałem dziewczyny i to ich trochę martwiło, głównie moją matkę ale wkrótce zacząłem przychodzić do nich na obiady z moją koleżanką, która wie, że jestem gejem. Ponieważ mieszkałem sam, nie miałem trudności z udawaniem, że mam dziewczynę. W tym czasie mieszkałem z moim chłopakiem, rodzice odwiedzali mnie rzadko, więc właściwie wszystko było ok. Niestety pewnego dnia moi rodzice przyłapali mnie na mojej klatce schodowej, kiedy całowałem się z moim chłopakiem. Tego mój ojciec nie był w stanie wytrzymać, wstyd przyznać, ale wlał mi porządnie, nie oszczędzając też mojego partnera. Między nami padło wiele okrutnych słów. Przestałem istnieć dla mojego ojca, ale łudziłem się, sądząc, że to wszystko, co on ma zamiar z tym wszystkim zrobić. Mój ojciec jest wpływowym człowiekiem, dzięki jego interwencji straciłem pracę, dobre imię i mojego chłopaka. (…)

„(…) A potem była rozmowa z mamą. Cholernie trudna – powiedziałem jej, że jestem gejem / pedałem / homoseksualistą, że jestem inny. Powiedziała, że się domyślała... Powiedziała, że mnie kocha i zawsze kochać będzie. Rozmawialiśmy przez kilka dni – o mnie, o jej strachach, o moich marzeniach, o jej smutku... Przyjęła do wiadomości, choć zaakceptowała dużo później – dopiero po kilku latach. Paradoksalnie lepiej fakt mojego homoseksualizmu przyjął ojciec, choć do pewnego momentu nigdy z nim o tym nie rozmawiałem. Wiedziałem, że on wie, a on wiedział, że ja wiem, że on wie. Kiedyś, gdy kupowaliśmy razem samochód powiedział do mnie: „przecież tobie nie będzie potrzebny duży samochód, wystarczy dwuosobowy. (…)”

(…) Przez długi czas temat mojej orientacji był w domu tematem tabu. „Ty nie mów – my nie będziemy pytać.”... Chore... Prosty przepis na rwanie się więzów rodzinnych. Dopiero trauma rozstania z moim chłopakiem to zmieniła... (…)
Właściwie nigdy nie przypuszczałem, że to nastąpi... I nie piszę o rozstaniu z kimś, kogo bardzo kochałem, ale o tym, że razem ze mną płakała moja mama, a mój ojciec powiedział tylko: „tak się zdarza między ludźmi”...
Mój coming-out się zakończył... (…)


Coming out
  Autorki   Fragmenty   Kalendarium   Partnerzy   Dla prasy   
© anka zet studio         e-mail: wydawnictwo@ankazet.com         hosting: Kobiety Kobietom

Kup książkę!