To także nasza sprawa

Piękny majowy dzień. Jedziemy pod sąd, w którym ma się odbyć rozprawa przeciwko dwóm politykom PiS o zniesławianie osób homoseksualnych. Przed sądem spotykamy 4 odważne kobiety, które zdecydowały się na wytoczenie sprawy przeciw Jackowi Tomczakowi i Przemysławowi Alexandrowiczowi.


Towarzyszy nam z jednej strony uczucie wstydu, że nas w tej grupie skarżących nie ma, z drugiej zdecydowane jesteśmy już nie odpuszczać i wspierać jak tylko możemy Agnieszkę, Asię, Sandrę i Ygę .

Pierwsza informacja – sprawa została przeniesiona z dużej sali numer 1 na pierwszym piętrze, do sali numer 239 a, (?) na trzecim piętrze. Sala rozpraw jest na poddaszu, ma jakieś 20 metrów kwadratowych, niski sufit. Jest gorąco, duszno. Ława dla oskarżycielek jest tak mała, że jedna z nich musi wiele wysiłku włożyć w to, żeby nie spaść na podłogę. Zgromadzona widownia – w tym przedstawicielki Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz dziennikarki i dziennikarze też nie mają prawie gdzie usiąść – ostatecznie siadają po jednej stronie z oskarżonymi.

Na początek, na wniosek oskarżycielek, sąd postanowił o jawności posiedzenia rozpatrywania sprawy. Następnie odbyły się przesłuchania – oskarżonych i oskarżycielek. Wyraźnie wyczuwane było zdenerwowanie obu stron.

Nie znam biografii posła Tomczaka i senatora Aleksandrowicza, ale wyglądało na to, że po raz pierwszy zeznają w charakterze oskarżonych w procesie karnym. Z trzęsącymi się rękami odpowiadają na pytania sędzi o imiona rodziców, daty urodzenia (to takie dziwne, że oni są w „naszym” wieku), dochody – podstawowa parlamentarna dieta to prawie 10 tys. brutto.
Mają swojego obrońcę – dosyć pewnego siebie, aroganckiego, oraz agresywnego (to tego stopnia, że sędzia w pewnym momencie zwraca mu uwagę, żeby nie podnosił głosu).
Aleksandrowicz zaczyna swoje zeznania od tego, że jeszcze raz powtórzy, iż nie chcieli porównać, nie porównywali homoseksualizmu do nekrofilii, pedofilii i zoofilii oraz, że ubolewają, iż relacje prasowe z konferencji prasowej zawierają treści, które sugerowały, że takie porównanie miało miejsce. Jednocześnie twierdzi, że tekst stanowiska PiS w sprawie Marszu Równości, pod którym się podpisało 6 poznańskich polityków PiS, jest tekstem, do którego w sposób oczywisty on się przyznaje, i z którego sformułowań jest gotowy się wytłumaczyć, jeśli jest taka konieczność.

Obaj i Aleksandrowicz i Tomczak powtarzają, że nie autoryzowali wypowiedzi zamieszczonych w notatkach prasowych, choć oczywiście każdy wie, że wypowiedzi z konferencji prasowej są nagrane i nigdy nie autoryzuje się relacji z konferencji prasowej.
Twierdzą, że jako radni poznańscy musieli wydać to stanowisko ponieważ zobowiązywały ich do tego apele i interwencje mieszkańców Poznania. Przypomnijmy, że Tomczak był wówczas Przewodniczącym Klubu Radnych PiS w Radzie Miasta Poznania, a Alexandrowicz Przewodniczącym Rady Miasta – jednocześnie później gdy wyjaśnienia składały oskarżycielki były wielokrotnie przez adwokata oskarżonych pytane skąd wiedzą, że T i A to osoby publiczne i znane.

W swoich zeznaniach Tomczak znów kwestię praw osób homoseksualnych, samego homoseksualizmu i Marszu Równości w Poznaniu znów umieścił w kontekście pedofilii. Mówił: Nasza konferencja prasowa była spowodowana wieloma interwencjami i apelami stowarzyszeń i mieszkańców, które protestowały przeciwko organizacji Marszu Równości w Poznaniu. Te protesty przybierały różną formę, natomiast wszyscy, którzy się do nas zwracali byli pełni obaw co do kierunku, w którym organizatorzy Marszu zmierzali. To było w okresie afer pedofilskich i homoseksualnych w Poznaniu, które odbiły się echem w całym kraju. Organizatorzy Marszu wypowiadali się ogólnie nie precyzując w imieniu jakich mniejszości i orientacji będą występować... w kraju także ostatnio odbywają się debaty na temat różnych mniejszości seksualnych...) I tak dalej, w ten deseń..

Z moich obserwacji wynika, że linia obrońcy będzie przebiegała w sposób następujący: to nie oskarżeni powiedzieli co powiedzieli, tylko prasa przekręciła ich wypowiedzi i przeinaczyła ich znaczenie; do upowszechniania lżących i zniesławiających treści dochodziło głównie w „środowiskach homoseksualnych”.

Oskarżeni wciąż jeszcze umyślnie mieszają pojęcia orientacja seksualna, dewiacja, zboczenie i wciąż mówią o zoofili, nekrofilii i pedofilii jak o orientacjach seksualnych.

Posiedzenie trwało 3 godziny. Było naprawdę stresujące i męczące. Setki razy w ciągu tych trzech godzin padło sformułowanie „porównanie homoseksualizmu do pedofilii, nekrofilii i zoofilii” – to o tyle niebezpieczne, że żeby oskarżać także trzeba to powtarzać i myślę, że także to zostaje gdzieś z tyłu głowy i wiele wysiłku kosztuje pozbycie się tego.

Każda z oskarżycielek po kolei przedstawiała sprawę, powody dla których zdecydowała się na wniesieniea sprawy itd. Każde to wystąpienie było inne i niesamowite, bardziej lub mniej osobiste, prywatne. Kraska Agnieszka miała także przygotowaną listę komentarzy, które ukazały się na jednej ze stron internetowych pod informacjami o stanowisku PiS. Zrobiło to niesamowite wrażenie, także na składzie sędziowskim (trzy kobiety).

Pod koniec posiedzenia zabrała głos Monika Płatek, jako przedstawicielka Polskiego Stowarzyszeniae Edukacji Prawnej, występującego w sprawie w charakterze przedstawiciela społecznego. Dzięki jej wystąpieniu być może po raz pierwszy, wyraźnie oskarżeni usłyszeli i dowiedzieli się, że pedofilia to problem przede wszystkim „heteroseksualny” i że sprawcami najczęściej są heteroseksualni mężczyźni, a ofiarami dziewczynki. Że takie mylenie pojęć i faktów jest niebezpieczne także z punktu widzenia zapobiegania temu przestępstwu.

Posiedzenie zakończyło się zgłoszeniem przez adwokata oskarżonych wniosku o powołanie na świadków pozostałych sygnatariuszy stanowiska PiS (to z resztą było często zadawane w stronę oskarżycielek pytanie – dlaczego Alexandrowicz i Tomczak a nie wszyscy sygnatariusze). – który to wniosek został bez mrugnięcia okiem przyjęty przez pełnomocnika oskarżycielek (mam wrażenie, że to nie było przemyślane ani uzgodnione), co wzbudziło zdziwienie nie tylko u widowni, ale i u samej sędzi. Pełnomocnik oskarżycielek wnioskował natomiast o powołanie biegłego językoznawcy, który miałby stwierdzić czy doszło do porównania czy nie. Żadnych świadków i świadkiń, choć oczywiście można by powołać dziennikarzy i dziennikarki, organizatorów i organizatorki Marszu Równości itd. . Ale to może nauka na przeszłość.

Następne posiedzenie zostało wyznaczone na 7 czerwca, na godz. 12.00. Pełnomocnikiem oskarżycielek będzie prof. Zbigniew Hołda, który nie mógł być niestety obecny na tej rozprawie.

To bardzo ważne, żeby jak najwięcej osób, które popierają oskarżenie pojawiło się w sądzie i wzięło udział w rozprawie. Przewaga także liczebna zdecydowanie poprawia atmosferę.

Bardzo dziękuję Joannie, Sandrze, Agnieszce i Ydze za ich odwagę, determinację i konsekwencję.


Agata Teutsch

Przed sądem, jeszcze przed rozprawą odbyła się kilkunastominutowa pikieta lesbijek, które stały z bannerem „Lesbijki przeciw zniesławianiu osób homoseksualnych”. Poza spisaniem nas przez policję oraz krótką wymianą zdań z „przemiłym starszym panem”, który był autentycznie zadziwiony tym, że nie wstydzimy się stać z takim napisem:-) wszystko przebiegło spokojnie.

http://kobiety-kobietom.com/naszasprawa/art.php?art=3519


Coming out
  Autorki   Fragmenty   Kalendarium   Partnerzy   Dla prasy   
© anka zet studio         e-mail: wydawnictwo@ankazet.com         hosting: Kobiety Kobietom

Kup książkę!