Materiały z konferencji: "Czy w Polsce możliwy jest coming out osób publicznych?"

Agata Engel-Bernatowicz: Wypowiedź z konferencji prasowej: „Czy w Polsce możliwy jest coming out osób publicznych?”


Agata Engel-Bernatowicz: Wypowiedź z konferencji prasowej: „Czy w Polsce możliwy jest coming out osób publicznych?” mającej miejsce w Warszawie, 10.05.2005 r. w EMPiK-u Megastore, przy ul. Nowy Świat 41.

Szanowne Panie, Szanowni Panowie, witam Państwa serdecznie. Nazywam się Agata Engel-Bernatowicz, jestem psychologiem-terapeutą. Od kilku lat specjalizuję się m.in. w terapeutycznej pracy z osobami homoseksualnymi i problemami, jakich często doświadczają oni w naszym społeczeństwie. Jestem współautorką książki: „Coming out, ujawnienie orientacji psychoseksualnej – zaproszenie do dialogu”. Chciałabym powiedzieć o niej kilka słów, a następnie ustosunkować się krótko do tematu naszej dzisiejszej konferencji: „Czy w Polsce możliwy jest coming out osób publicznych?”

Zacznę od tego, że już na etapie początkowym nadawania tytułu naszej publikacji, jego dobraniu poświęcić musiałyśmy wiele czasu, gdyż szybko uświadomiłyśmy sobie, że w języku polskim brak celnego określenia, by jasno, krótko i jednoznacznie ująć tematykę prezentowanej dzisiaj książki. Słowo „ujawnienie” zawiera w sobie szeroki kontekst tematyczny (można bowiem np. „ujawnić informację”, „ujawnić pragnienia”, „ujawnić personalia, dochody”. Ludzie mogą ujawniać wiele spraw, ważnych lub ogólnych, osobistych lub formalnych, przy czym często słowo to nacechowane jest pejoratywnie, np. „ujawnić aferę”, „korupcję” itd). Jest więc „ujawnienie” słowem enigmatycznym, niejednoznacznym, wymagającym kolejnych dookreślników i dalszych wyjaśnień. Natomiast pojęcie coming out – to obco brzmiące i dla wielu niezrozumiałe zapożyczenie z języka angielskiego. Ta językowa trudność, pojawiająca się przy tytule książki, wskazuje na bardzo ważny problem, z którym mierzą się osoby homoseksualne – otóż tabu, jakim otoczona jest tematyka seksualności w ogóle, a homoseksualności w szczególności, pozbawiło nasz język słów, którymi moglibyśmy komunikować się w tym zakresie. Tabu to kastruje język, odbiera głos, skazuje na samotność i powoduje, że rozmowa o intymności staje się szczególnie trudna.

Książka „Coming out, ujawnienie orientacji psychoseksualnej – zaproszenie do dialogu” ma więc na celu między innymi podpowiedzieć tym wszystkim, którzy ujawnienia potrzebują i przygotowują się do niego – jak rozmawiać, jakich słów używać, jak zacząć zwierzenia i o co się podczas rozmowy zatroszczyć, jak mówić o sferach intymnych - jednocześnie chroniąc granice tejże intymności, zachowując godność i dbając o własne samopoczucie. Ujawnienie orientacji psychoseksualnej to rozmowa trudna, bo intymna – jak każda rozmowa o ludzkiej seksualności, a dodatkowo rozmowa o homoseksualizmie odnosi się do tematu, wokół którego narosło wiele lęków i stereotypów.

Wyznanie „jestem homoseksualistą” bezintencyjnie naprowadza myśli rozmówcy na tematy stricte seksualne. Tymczasem homoseksualizm (tak jak i hetero- bądź biseksualizm), jedynie w pewnym stopniu tyczy się ludzkiej seksualności, gdyż każdy z nich stanowi orientację psychoseksualną. W homoseksualności, jak i w heteroseksualności zachowania o charakterze seksualnym są jedynie dopełnieniem szerokiego spektrum, jakim jest ludzka psychika i wynikające z niej potrzeby. Oznacza to między innymi, że ludzi wszystkich orientacji łączy podobne pragnienie bliskości, wspólnoty oraz przynależności do drugiego człowieka, obdarowywania go miłością, uwagą, troską, szacunkiem, jak również pragnienie, by czerpać z jego uczuć. Natomiast zachowania seksualne stanowią jedynie dopełnienie tej bogatej sfery psychicznej. Dla niektórych z nas są bardzo istotne, dla innych mniej, lub nawet marginalne. Niezależnie od tego, jaką rolę seks pełni w naszym życiu, nie określa on istoty ani heteroseksualności, ani homoseksualności. Bowiem zarówno hetero-, jak i homoseksualiści to ludzie, którzy przede wszystkim tak samo czują i doznają podobnych emocji. Wszelkie bowiem emocje, sposób ich wyrażania, potrzeby nimi kierowane, stanowią w pewien sposób o istocie naszego człowieczeństwa. Erotyka jest zaś tej sfery jedynie dopełnieniem. Osoby homoseksualne bronią się przed wspomnianym nakierowaniem na obszar seksualny, zawartym w konstrukcji językowej słowa homoseksualista/listka, używając obcobrzmiących słów gej i lesbijka – które dla wielu osób w społeczeństwie są niezrozumiałe, bądź też, ponownie, mają silne nacechowanie seksualne. I tak koło się zamyka. Pojawia się pytanie:

Dlaczego homoseksualiści mają w ogóle potrzebę mówić o swej orientacji? Utkwiło mi w pamięci zdanie jednej z moich rozmówczyń, które uważam za bardzo cenne – „unikam i jestem przeciwna przymusowi ciągłego dookreślania ludzkiej tożsamości” – dookreślania, a więc etykietowania, kategoryzowania. No właśnie. Dlaczego heteroseksualiści rzadko mają potrzebę zaznaczać: interesują mnie osoby przeciwnej płci, zaś dla lesbijek i gejów płeć ich partnerów to temat ważny, do poruszenia którego szczegółowo się przygotowują? Często słyszę od heteroseksualistów takie zdanie: „Ja jestem tolerancyjny, tylko dlaczego oni się tak afiszują ze swoją orientacją? Czemu dopominają się o szczególne prawa?”. Tymczasem poprzez coming out rozumieć powinniśmy bardzo złożony i wieloetapowy proces, którego zwieńczeniem, bądź jednym z elementów składowych, jest mówienie osobom trzecim o orientacji homoseksualnej. Więcej o tym procesie przeczytacie Państwo w książce, więc teraz krótko:

Dziecko/nastolatek, które zaczyna uświadamiać sobie swą homoseksualną psychoorientację bardzo często w młodym wieku uwikłane jest w szczególny konflikt – z jednej strony czuje piękne, wzniosłe, poruszające, elektryzujące uczucia, jakim jest zakochanie, pożądanie, fascynacja, miłość, marzenia odnośnie bliskości z drugim człowiekiem. Dodajmy, że odczuwa ono identycznie, jak jego heteroseksualny rówieśnik. Z drugiej strony, z przekazu społecznego, takiego jak komentarze rodziny, innych ludzi, homofobiczne żarty, deprecjonujące słowa o wulgarnym zabarwieniu, które zapewne wszyscy znamy, orientuje się, że jego miłosne uczucia ze społecznego punktu widzenia są złe. Tak więc następuje zderzenie: z jednej strony pojawiają się ważne dla każdego człowieka emocje, a z drugiej – wyjściowe ich napiętnowanie, skalanie i w efekcie towarzyszące im uczucie grzechu. Dziecko bardzo szybko uczy się, że to co czuje jest złe i generalizuje to, czyli uznaje, że skoro tak czuje, to ono samo jest złe, gorsze, chore, „zboczone”, odmienne... Już ten konflikt wystarczy, by przeżyć dramat. Problem pogłębia się, gdyż tabu milczenia powoduje, że dziecko czuje się osamotnione i jako jedyne na świecie obciążone taką „tragedią”.

Obecnie ta sytuacja się zmienia, gdyż coraz więcej pojawia się w mediach i w literaturze wzmianek o istocie homoseksualizmu, lecz mimo to poraża, jak wiele homoseksualnych osób mierzy się z odczuciem, że jest jedyną taką na świecie, odmienną, gorszą i niepełnowartościową osobą. Trudno mówić o samoakceptacji, gdy istota człowieczeństwa i godności już na starcie została podważona i zanegowana. Jak czuć się dobrym, gdy uczucia, na które nie mamy przecież wpływu, zostają wyjściowo napiętnowane, ocenione przez ogół jako złe, grzeszne, niewłaściwe. Jeśli więc osoba o psychoseksualnej orientacji homoseksualnej zdecyduje się pracować nad samoakceptacją, rozpoczyna się właśnie proces coming out. Jego pierwszym etapem będzie nazwanie przed samym sobą, że jest się gejem/lesbijką – czyli uświadomienie sobie prawdy, z wymienionych przed chwilą przyczyn często trudnej. Następny krok – to szukanie informacji na ten temat i rozprawienie się z demonami stereotypów, które zalęgły się w duszy i umyśle każdej z tych osób. Musiały się one pojawić, gdyż słysząc społeczne stereotypy, żyjąc wśród nich, chcąc nie chcąc wszyscy nasiąkamy nimi, jak gąbka. No dobrze, powiemy, praca nad samoakceptacją, szacunkiem do samego siebie będzie tu niezbędna, ale po co mówić o tym innym ludziom?

Dochodzimy tu do kolejnego, niezwykle ważnego problemu osób homoseksualnych: ich poczucia, że są oni akceptowani jedynie warunkowo. Coming out okazuje się często niezbędny dla lesbijki i geja, by zweryfikować, czy relacje, jakie dana osoba ma z innymi ludźmi opierają się na rzeczywistej sympatii, miłości, akceptacji, czy też są fasadowe, nieprawdziwe, warunkowe. Osoby homoseksualne żyją, często latami, z destrukcyjną dla psychiki wątpliwością, czy są lubiane i akceptowane takie, jakie są (bezwarunkowo), czy też lubiany jest ich wyidealizowany, nieprawdziwy (i heteroseksualny) obraz. Zadają sobie np. pytanie, czy ojciec i matka tej osoby kierują się zasadą bezwarunkową:
„Kocham i jestem blisko, bo to moja córka, mój syn”, czy też warunkową:
„Kocham i jestem blisko, dlatego, że myślę, że to moja heteroseksualna córka, heteroseksualny syn”.

Osoby heteroseksualne nie mają potrzeby, by publicznie dookreślać swą tożsamość właśnie dlatego, że wiedzą, że ich seksualność jest w porządku, że jest OK, że jest na nią „społeczne przyzwolenie” – i nie ma tematu. A osoby homoseksualne, akceptowane w swym odczuciu warunkowo, muszą mówić głośno o swojej intymności, by upewnić się, że nie zostaną odrzucone tylko dlatego, że kochają osoby tej samej płci. Rozmowa o orientacji psychoseksualnej bywa jedyną drogą, by rozwikłać ten dylemat. Stąd niezbędne jest przygotowanie do tego etapu, który bywa bardzo trudny. Chcąc wesprzeć osoby homoseksualne w ich często bolesnej drodze do samoakceptacji przygotowałyśmy niniejszą książkę. Chętnie, w miarę możliwości, odpowiemy na wszystkie Państwa pytania.

To, że homoseksualiści nie są pewni, że ta część ich osobowości – psychoseksualność - zostanie zaakceptowana, wskazuje na poważny problem w polskim społeczeństwie. Jeśli szacunek zależny jest od tego, kogo kocha druga osoba, to oznacza, że na niwie polskiej demokracji jest wciąż jeszcze wiele do zrobienia. W efekcie, paradoksalnie – to nie kto inny, a całe społeczeństwo powinno się zmierzyć z edukacyjnym wyzwaniem. Dopóki to nie nastąpi wszelkie konsekwencje ignorancji Polaków niezasłużenie ponoszą osoby homoseksualne.

I na zakończenie krótki akces do dyskusji „Czy w Polsce możliwy jest coming out osób publicznych?”.

Że jest możliwy - to pewne. Dowodzą tego świadectwa tych osób, które zdecydowały się na otwartą, publiczną rozmowę o swej psychoseksualności. Te świadectwa są wciąż nieliczne, co nie dziwi, gdyż można sobie wyobrazić, z jakimi kosztami psychicznymi i utrudnieniami zawodowymi czy społecznymi wciąż jeszcze wiąże się tego rodzaju ujawnienie. A zapewne każdy z Państwa zdaje sobie sprawę, jak bardzo musi boleć każdy komentarz, który obca osoba wyrazi na temat naszej osoby czy, co jeszcze trudniejsze – naszej prywatności i intymności. Osoby publiczne, które zdecydowały się ujawnić to edukatorzy, którzy swymi deklaracjami zaświadczają, że bycie lesbijką czy gejem jest jednym z przejawów ludzkiej normalności. Że my - wszyscy ludzie – jesteśmy z jednej strony do siebie podobni, gdyż kochamy, myślimy, czujemy, postrzegamy, pracujemy, wypowiadamy się, zaś z drugiej strony jesteśmy indywidualnościami, jesteśmy więc zróżnicowani. Co wcale nie znaczy, że są jacyś „nasi”, „swoi” i jacyś „obcy”, „inni”, lepsi czy gorsi. My, wszyscy ludzie - każdy z nas - jesteśmy inni – bo niepowtarzalni, jedyni w swoim rodzaju. Jednocześnie nie można powiedzieć, że geje i lesbijki to „kochający inaczej”. Gdyż zdolność do przeżywania uczuć i cała dostępna ich gama to doświadczenie wspólne dla nas wszystkich, coś, co nas, ludzi, łączy. Wszyscy, bez względu na orientację seksualną, jesteśmy w podobny sposób obdarowani zdolnością czucia emocji, takich jak radość, smutek, lęk, złość, gniew, zaintrygowanie, niechęć i miłość. Tak więc i heteroseksualiści i homoseksualiści kochają tak samo, choć każdy na swój sposób, a każda miłość jest niezwykła i jedyna w swoim rodzaju. Natomiast czy będziemy tworzyć sztuczne podziały zależy już tylko od naszej woli i – przede wszystkim - wiedzy. Zrozumienie i przyzwolenie na indywidualność są nierozerwalnie związane z edukacją. Im więcej wiemy o jakimś zjawisku, tym mniej się go obawiamy.

Ujawnienie publiczne osób homoseksualnych pełniących ważne funkcje w naszym społeczeństwie, np. artystów, pisarzy, naukowców, polityków jest z pewnością bardzo wspierające i wręcz terapeutyczne dla wszystkich lesbijek i gejów. Jest też edukacyjne dla społeczeństwa, będąc żywym dowodem na to, że zjawisko homoseksualizmu nie jest wydumanym teoretycznym konstruktem, lecz rzeczywistym ludzkim i w dodatku powszechnym doświadczeniem, zaś homoseksualista to normalny i często niezwykle interesujący człowiek. Ujawnienie osób publicznych wskazuje innym lesbijkom i gejom, po pierwsze – że nie są sami, osamotnieni, że są inni homoseksualni ludzie na świecie (jak wiemy w rzeczywistości grupa osób homoseksualnych jest bardzo duża, szacuje się ją na 5 nawet do 8% populacji ludzkiej). Po drugie, jest wskazaniem, że każdy człowiek ma niezbywalne prawo by żyć, będąc sobą, że ma prawo akceptować się i cieszyć się sobą, że każdemu człowiekowi wolno się realizować nie tylko zawodowo, ale również w życiu prywatnym, że każdy zasługuje na szczęście i ma prawo go poszukiwać. To o to właśnie, czyli o podstawowe ludzkie prawa, zagwarantowane Konstytucją, wciąż muszą walczyć osoby homoseksualne. Po trzecie, przykład ujawnionych osób publicznych zaświadcza, że nie orientacja seksualna określa nas wszystkich jako ludzi, a raczej to, czym się zajmujemy, co robimy, jacy jesteśmy, co nas interesuje, co mamy do powiedzenia. Sfera psychoseksualna to ważna, ale nie najważniejsza, a w każdym razie nie jedyna sfera ludzkiego życia. Jest to natomiast strefa intymna, która dotyczy dwojga dorosłych ludzi i w świadomym społeczeństwie jest niedotykalna przez postronnych.

Książka Coming out...” jest wyrazem szacunku dla wszelkich przejawów ludzkiej indywidualności. Jest też wyrazem zachęty, by każdy z nas, niezależnie od orientacji seksualnej uczył się samego siebie i uczył się trudnej sztuki akceptacji, miłości własnej i sympatii do innych ludzi, niezależnie od ich orientacji. W książce jest też zawarta wskazówka, którą ja sama staram się kierować: pomiędzy słowem „tolerować” (tolerate), którego źródłosłów z łaciny oznacza „znosić koło siebie”, „wytrzymywać, cierpieć” np. „ścierpieć czyjąś obecność”, a słowem „akceptacja”, które z łaciny - acceptatio - oznacza dosłownie przyjmowanie, zgodę, sprzyjanie – a więc życzliwość, szacunek, ciepło – jest zasadnicza różnica. Abyśmy mogli w pełni akceptować ludzką różnorodność, musimy mieć wiedzę. Nasza książka to głos, mamy nadzieję, że przydatny, w dalszej edukacji psychologicznej i seksualnej naszego społeczeństwa.

Bądźmy więc akceptujący, a nie tylko - tolerancyjni.


Coming out
  Autorki   Fragmenty   Kalendarium   Partnerzy   Dla prasy   
© anka zet studio         e-mail: wydawnictwo@ankazet.com         hosting: Kobiety Kobietom

Kup książkę!